- Czy pamięta pani błękitnego
„— Czy pamięta pani błękitnego pacarda i szofera w granatowej czapce i mundurze
— Taak.
— Czy pamięta pani ulicę i dom, przed którym się wtedy zatrzymał
—Taak.
— Zatem proszę siedemnastego, o godziniej szóstej wejść na ganek tego domu, nie dzwonić, a tylko nacisnąć klamkę drzwi. Będę czekała za nimi i zaraz panią wpuszczę. Więcej nic pani nie mogę powiedzieć, bo telefonuję z budki telefonicznej i muszę już kończyć. To dotyczy pani męża. Nie wolno tylko pani nikomu o tym mówić.
Męża Jagusia znów uczuła chłód w nogach. A jednak przeczucia jej się sprawdziły! Przeżyła okropny, okropny wieczór — panie mecenasie! — była nieuprzejma wobec własnych gości i całą noc przed jej bezsennymi oczkami maszerowały półnagie wstrętne baby, soitdisant kochanki Kubusia. Niedospana, zanadto upudrowana, nieświadoma nawet swego nowego słomkowego kapelusza, dobrnęła nazajutrz do domu pani Wachickiej. Tak jak to było omówione przez telefon. Było to dwunastego, o godzinie pierwszej w południe, czyli jeżeli dodać te straszne, idiotyczne piątki! — siedemnastego o szóstej. Na uliczce nie było żywej duszy, skwar i prowincjonalna drzemka. Z łomocącym sercem majorowa położyła dłoń na klamce drzwi, które w istocie same się przed nią uchyliły. Za progiem czekała już Wachicka. Szybko, ukradkiem wyjrzała na ulicę, jakby coś sprawdzając, i spytała ją cicho“(3)
<<<< Gundlacha do dziś znajdują
| - Może usiądzie pan lepiej >>>>