- Panie Pitou - wtrąciła

lofty |żarówki samochodowe |lokata strukturyzowana

„— Panie Pitou — wtrąciła Katarzyna — czy nie ma pan żadnej innej prośby do mego ojca
— Ja Chyba nie, panno Katarzyno.
— Więc w takim razie, po co pan tu przyszedł
— Szedłem za panią...
— Ależ to uprzejmie z pańskiej strony, nie ma co mówić! Nie biorę jednak tego do siebie. Przecież pan przyszedł, żeby się dowiedzieć czegoś od mego ojca o swoim opiekunie.
— Prawda! Całkiem o tym zapomniałem!
— Chodzi ci o czcigodnego pana Gilberta — zapytał stary Billot tonem, który świadczył o głębokim szacunku, jaki żywił dla swego chlebodawcy.
— Tak — odpowiedział Pitou — ale nie jest mi to już potrzebne. Wobec tego, że przyjmuje mnie pan do swego domu, mogę spokojnie czekać, aż doktor Gilbert wróci z Ameryki.
— W takim razie, mój przyjacielu, nie będziesz musiał czekać zbyt długo, bo on już powrócił.
— Kiedy — zawołał Pitou.
— Nie wiem dokładnie... jest mi jednak wiadomo, że przed tygodniem był w Hawrze. Mam w torbie paczkę wysłaną przez niego z Hawru i doręczoną mi dzisiejszego rana w VillersCotterets. Macie ją tu jako dowód.
— A skąd wiesz, ojcze — zapytała Katarzyna — że to od niego
— Skąd Przecież w paczce był list.
— Bardzo cię przepraszam, ojczulku — rzekła z uśmiechem dziewczyna — lecz o ile wiem, nie umiesz czytać i nawet się tym nieraz chwalisz...“(6)

<<<< Energiczna pasażerka przywołała | - Przechodząc do innej rzeczy >>>>

Wakacje |Nadproża |Randki internetowe