przodu w zmienionym nieco
„przodu w zmienionym nieco kierunku. Porta wypuśsił serie, z kaemu. Tatata — uderzyło z zewnątrz jak kijem. 75milimetrowe działo strzelało teraz rzadziej. Trach, trach, trach — trzeszczało w maszynie, a jej wnętrze wypełnił jeszcze bardziej gryzący, wdzierający się w gardło i płuca czad. Myśli czołgistów mącąsię, ale wszystko jest jeszcze w porządku, czołg wali naprzód zataczając się i przewalając na boki, to znów kołysząc się z przodu do tyłu. „Żyje jeszcze, żyje" — myśli Rolf Winter.
Dwa do pięciu czołgów tworzy pluton, trzy do czterech plutonów — kompanię, trzy kompanie — batalion, trzy bataliony — pułk, trzy do czterech pułków — dywizję pancerną. Dywizja to już ogromna jednostka z wielkim własnym gospodarstwem i wielkimi potrzebami. A cóż mówić o korpusie — jednostce spotykanej często w niemieckiej organizacji wojsk pancernych! Na tysiąc czołgów, które rankiem 5 lipca ruszyły do ataku spod Biełgorodu na Obojań — Kursk, złożyły się czołgi trzech korpusów. Masę 700 maszyn rzuciło dowództwo szykiem rozwiniętym wzdłuż szosy, prosto jak strzelił na północ, a 300 uderzyło w kierunku pomocniczym. Resztę pozostawiono chwilowo w odwodzie.
Trzeba mieć stalowe nerwy, żeby bez lęku spojrzeć na tę powódź żelaza, pędzącą na stanowiska obronne i ukrytych w nich żołnierzy. I chociaż żaden dowódca nie potrafi ogarnąć wzrokiem całej tej masy, chociaż to, co się widzi z odcinka batalionu czy nawet pułku, jest zaledwie częścią potwornego widowiska, jest to obraz wystarczająco koszmarny. Niechaj nikt nie chwali się, że obserwował takie widowisko bez zmrużenia oka, z zupełnie zimną krwią. To kłamstwo. Zbliżająca się lawina czołgowa, zionąca ogniem dział nurkowców i bombowców, musi przerażać najbardziej zahartowanych żołnierzy. Chodzi tylko o to, żeby nie poddać się lękowi, żeby nie stracić przytomności i zachować zdolność myślenia i decyzji.“(12)
<<<< Antagonizm jonów-J Loeb
| Ryszard Pietras natomiast >>>>
sms |